Lazurowe Wybrzeże 2019: Salvador Dalí pozdrawia z Monako!

W ostatnim dniu urlopu trafiłam do raju. Nie dość, że znalazłam się w najpiękniejszym miejscu Côte d'Azur, to jeszcze w jakim wybornym towarzystwie!

Monako wraz ze swoim najsłynniejszym osiedlem Monte-Carlo (tak, to nie miasto w księstwie, tylko osiedle w mieście, które jest jednocześnie księstwem) kompletnie mnie oczarowało. To niesamowicie skonstruowany betonowy twór, stworzony piętrowo, z przepychem i niezwykłą precyzją, a mimo tego, że zabudowany jest prawie każdy centymetr kwadratowy, Monako tonie w zieleni. Nie ma tam przypadkowych obiektów, zaniedbanych miejsc, jest czysto, choć nie widać ekip sprzątających. Naprawdę nie dziwię się, że najbogatsi tego świata dobrze się tam czują. Najokazalsza część, czyli Monte-Carlo, jest jednocześnie najbardziej estetycznym miejscem, jakie kiedykolwiek widziałam.

Wielkie wystawy pasują do Monte. Jest dla nich też odpowiednie miejsce – Grimaldi Forum, czyli ogromne, nowoczesne centrum konferencyjne, położone kilka kroków od miejskiej plaży. To świetna przestrzeń dla sztuki: na 4000 mkw. wystawiano już m.in. Warhola, Picassa i Bacona. Nic dziwnego, że znalazł się tam również Salvador Dalí – mistrz surrealizmu, doceniany nawet przez ludzi, którzy na co dzień mają niewiele wspólnego ze sztuką. 

Wejście na wystawę

Wystawa „Dalí. A History Of Painting” jest dokładnie tym, co zawarto w tytule. To fantastycznie zaaranżowana podróż przez życie i twórczość Salvadora, z zachowaniem czytelnej chronologii, z mnóstwem fotografii i oczywiście dzieł mistrza! 

Od razu mówię, że nie znajdziecie tam zbyt wielu najsłynniejszych obrazów Dalego, które pochodzą z okresu, gdy stawał się legendą surrealizmu. Wszyscy kojarzą go właśnie z pełnym niesamowitych barw, powykrzywianym światem cieknących zegarów (obraz „Trwałość pamięci” mieszka na stałe w nowojorskim Museum of Modern Art), ale Dalí żył w bardzo ciekawych artystycznie czasach i jego twórczość obejmuje więcej nurtów, niż mogłoby nam się wydawać. 


Empordà Landscape, Figueres, Fundacja Gala-Salvador Dalí, ok. 1916 r.

Już na wstępie byłam mocno zdziwiona, kiedy zobaczyłam zupełnie nieznany obraz pt. „Empordà Landscape”. Co to ma być?? To jakiś impresjonistyczny bazgroł! Wtedy mąż pokazał mi prawdopodobną datę powstania tego „dzieła”: 1916. Dwanaście lat. No tak, teraz to ma sens. W wieku 12 lat Salvador Dali malował impresje farbami olejnymi na kartonie, a my mamy okazję to dziś podziwiać. W tym momencie poczułam, że... obcuję z idolem! Dotarło do mnie, że oto właśnie mam okazję spotkać się na żywo z dziełami Salvadora,  t e g o  Salvadora, zajrzeć do jego dziecięcej szuflady, dokumentów, poszperać w fotograficznym archiwum rodzinnym i być bliżej niż kiedykolwiek. Świetne uczucie, rzadko robią na mnie wrażenie celebryci, ale bliskość oryginałów Dalego porwała mnie jak nastolatkę :).

Wczesnych prac na wystawie jest sporo, widać w nich fascynację impresjonizmem.

Landscape of Cadaqués. Port Alguer, ok. 1919 r., Fundacja Gala-Salvador Dalí
Na początku lat 20. Dali studiował w Królewskiej Akademii Sztuki w Madrycie. Wywalali go po drodze kilka razy i ostatecznie tych studiów nie ukończył, bo nie podszedł do egzaminów końcowych i głośno opowiadał o tym, że jest lepszym malarzem od wszystkich profesorów Królewskiej Akademii razem wziętych. W tamtym okresie zafascynował go mój ulubieniec – Giorgio de Chirico i jego pokręcony styl: pittura metafisica.

Pierrot Playing the Guitar, 1925 r., Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia, Madryt

Kolejną artystyczną drogą, którą podążał Dali, był kubizm. Trudno uwierzyć, że pierrot grający na gitarze wyszedł spod ręki Salvadora :). Fascynował go Federico García Lorca, zapoznał się też z Picassem. Oczywiście Dali jak to Dali, najpierw nazachwycał się warsztatem i szalonym umysłem mistrza, a potem powiedział, że wszystkie obrazy Picassa są warte mniej niż jeden obraz Salvadora Dali. No cóż, przyjaźni z tego nie było. „Pierrot Playing the Guitar” zawiera elementy kubistyczne i metafizyczne (czyli te od Chirico). Wspaniale się to ogląda, ale i tak cieszę się, że Dali ruszył w dalszą artystyczną drogę. Gdyby tego nie zrobił, nie mielibyśmy dziś najpiękniejszych kolorystycznie, klimatycznie i konceptualnie obrazów, które sprawiają, że świat bije mu pokłony i umieszcza jego prace w kalendarzach ściennych, na kubkach i koszulkach :).

Portret Luisa Buñuela, 1924 r., Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia, Madryt

Na wystawie można podziwiać jeden z bardziej znanych obrazów z wcześniejszego okresu: portret Luisa Buñuela, z którym w 1929 roku Dali stworzył kultową, surrealistyczną miniaturę filmową pt. „Pies andaluzyjski” (bez problemu znajdziecie to dzieło na YouTube, polecam!). A propos znajomości z Buñuelem – w Monako wisi też list Salvadora do Luisa z dołączoną kubistyczną kompozycją i kobiecym aktem. Takie tam heheszki kolegów.

The Sense of Speed, 1931 r., Figueres, Fundacja Gala-Salvador Dalí
W oglądaniu ulubionej sztuki na żywo fajne jest to, że czasem można się bardzo zdziwić formatem oryginalnego dzieła, znanego tylko ze zdjęć w albumach. Na tej wystawie zdarzyło mi się to kilka razy, między innymi zaliczyłam niezłe zdziwko niewielkością słynnego „The Sense of Speed”.

Enigmatic Elements in a Landscape, 1934 r., Fundacja Gala-Salvador Dalí

Obraz pt. „Enigmatic Elements in a Landscape”, tak charakterystyczny dla twórczości Salvadora, znalazł się na plakatach reklamujących wystawę i zawisł w całym Monako. Człowiek malujący wśród enigmatycznych elementów to holenderski malarz Jan Vermeer (ten od „Dziewczyny z perłą”, jakby ktoś nie pamiętał), którego Dali umieścił w swojej sztuce więcej niż raz. Salvador uznawał Vermeera za jednego z najdoskonalszych malarzy w historii i stawiał go na równi z Leonardem da Vinci, Rafaelem i... sobą. No tak. Czy kogoś to jeszcze dziwi?

Two Pieces of Bread Expressing the Sentiment of Love, 1940 r., Fundacja Gala-Salvador Dalí

Tu już mamy dojrzałą twórczość Dalego i surrealizm pełną gębą. Oglądanie tych obrazów na żywo sprawia wielką przyjemność, szczególnie gdy z bliska widać strukturę, grube warstwy farby i pociągnięcia pędzlem. Tak było w przypadku „Imperial Violets” (1938 r.), na którym ryby są dużo bardziej wypukłe od pozostałej części obrazu, co można zobaczyć wyłącznie na żywo.

fragment obrazu Imperial Violets, 1938 r., Fundacja Gala-Salvador Dalí

W kolejnych latach, pięknie opowiedzianych przy użyciu przejrzystej osi czasu, widać dążenie artysty do nowych form ekspresji. Od lat 30. towarzyszy malarzowi kobieta jego życia, Gala (to tylko pseudonim, naprawdę nazywała się Helena Diakonova), która była z nim do końca swoich dni. Salvador malował jej portrety i akty, tworzył w jej towarzystwie i stanowili wspaniały duet, co z przyjemnością można stwierdzić po obejrzeniu w Monako licznych wspólnych zdjęć.


W drugiej połowie XX wieku Dali eksperymentował. Tak powstały m.in. stereoskopowe obrazy, różniące się szczegółami i dające ciekawy efekt po obejrzeniu ich przez specjalne okulary. Dali jako prekursor 3D? Coś podobnego! Pod koniec lat 50. zaczęły powstawać obrazy historyczne, namalowane na modłę realizmu. Nie spotkały się jednak z akceptacją środowiska artystycznego, bo akurat były to czasy, w których królował abstrakcjonizm.

W latach 70. prawie nic już nie malował, tylko zajął się tworzeniem w swoim rodzinnym mieście Figueres muzeum z własną sztuką. To takie w jego stylu, prawda? Teatro-Museu Dalí de Figueres robi wrażenie, bardzo chciałabym je zobaczyć, a póki co miałam okazję obejrzeć na wystawie w Monako film dokumentalny, który pokazuje kulisy powstawania, pokręcone wnętrza i tylko wzmaga apetyt na więcej!

O sztuce Salvadora i o dziełach, które można zobaczyć na wystawie w Grimaldi Forum, mogłabym opowiadać Wam jeszcze długo, ale wtedy wyjdzie z tego wpisu książka, a nie o to nam raczej chodzi. Na koniec wstawię jeszcze coś, co totalnie mnie rozczuliło i pokazało 100% Dalego w Dalim:


To notatki ze szczegółową analizą twórczości rozmaitych malarzy, którymi interesował się Dali. Nie zabrakło tam samego mistrza – naturalnie w ścisłej czołówce!


Jeśli uda Wam się dotrzeć do Monako w te wakacje i zechcecie odwiedzić Dalego w Grimaldi Forum, na pewno niezłym pomysłem będzie podłączenie się do grupy zwiedzającej z przewodnikiem (tylko trochę ciężko trafić na takiego w języku angielskim...). My oglądaliśmy wystawę w tym samym czasie co grupa francuska, więc nie skorzystaliśmy z wiedzy przewodniczki, ale widziałam, że pokazywała na tablecie nawiązania do dzieł innych twórców i na pewno było to cenne.


Przed wejściem obsługa proponowała koce z uwagi na 20-stopniowy chłód panujący na terenie wystawy. My z przyjemnością odbyliśmy spacer po wnętrzu lodówki, ale sporo osób (szczególnie starszych) skorzystało z propozycji miłego pana.


Mocną stroną wystawy są zdjęcia. Dzięki nim mogłam zajrzeć do domu Dalego, poznać bliżej jego żonę, miejsca, w których tworzył, a oprócz tego młodość i... starość, której jakoś nikt nigdzie nie pokazuje.

Zdjęcie: Robert Descharnes, 1983 r.

Dali przeżył 85 lat i zmarł w momencie, w którym w Polsce upadał komunizm. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z jego długiego życia i tego, jak wiele historycznych i artystycznych zwrotów akcji działo się na jego oczach. Dla mnie był artystą kompletnym, wielką gwiazdą z genialnym warsztatem, niepowtarzalnymi pomysłami i mocno ekscentryczną otoczką. Ideał art-celebryty! Prawdziwy, mocno skupiony na sobie, ale oferujący w zamian coś naprawdę wielkiego. Uświadomienie sobie, że tworzył w tak wielu różnych gatunkach, sięgał po rozmaite środki wyrazu, że można zobaczyć go zarówno w surrealizmie, jak i kubizmie, sztuce abstrakcyjnej i metafizycznej,  impresjonizmie i różnych innych „izmach” sprawia, że tylko wrasta szacunek do tego kontrowersyjnego wariata i chęć poznania go jeszcze lepiej :).

Często bywa tak, że gdy organizowana jest wystawa, na której znajduje się dużo mniej znanych prac jakiegoś sławnego artysty, oglądający są później rozczarowani. W tym przypadku nie wyobrażam sobie, że komuś mogłyby nie spodobać się zbiory pokazane na wystawie, ponieważ kolekcja jest naprawdę imponująca, a historia życia ekscentrycznego malarza – bardzo ciekawa.




Dalí. A History Of Painting, 
Grimaldi Forum, 10 Av. Princesse Grace, Monte-Carlo, Monako
6.07–8.09.2019, otwarte od wtorku do soboty w godz. 10–20
wstęp: normalny 11 €,  studenci i seniorzy 9 €, dzieci w każdym wieku bezpłatnie
kurator: Montse Aguer

Komentarze

  1. Wprawdzie nie jestem wielką wielbicielką Dalego, ale wiele jego prac wydaje mi się ciekawych (jak zresztą chyba każdemu). Twoja relacja bardzo interesująca. Gratuluję w ogóle wycieczki i pobytu na tej wystawie, musiało to być przeżycie samo w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). A przeżycie faktycznie było ogromne, nie sądziłam, że przebywanie wśród sztuki Salvadora zrobi na mnie takie wrażenie!

      Usuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

instagram

Copyright © okołonotatki